środa, 30 stycznia 2013

Mój warkocz na głowie :)


Jakiś czas temu przedstawiłam Wam fryzury, które bardzo mi się podobają Klik.  Podobają mi się wszelkie warkocze na głowie. Niestety sama nie mam jakiegoś wielkiego talentu do robienia fryzurek, jednak się zawziełam i przyznaję, że wychodzą mi co raz ładniej.



Oczywiście i to nadal bardzo mnie dziwi, wychodzą najładniej, gdy się nie staram :) jeśli któraś z Was wie dlaczego tak jest, to z chęcią się dowiem:), bo to bardzo ciekawe zjawisko.

Bardzo podoba mi się ta fryzura:



Niżej pokazuję moją wersję, Zdaję sobię sprawę, że one nie wyglądają identycznie, ale już jestem bliżej niż dalej :)
 











Wiem, mam okropne odrosty :) Farba Color&Soin którą ostatnio farbowałam włosy, nie do końca się sprawdziła,włosy wyglądały fajnie przez pierwsze 2 tygodnie, później w szybkim tempie się wypłukała, ale mimo to chce dać trochę wytchnienia moim włoskom i na dniach znowu będę nią farbować.

Coś mi nie pasuję w tej mojej wersji, chyba jakoś inaczej to zaplotłam, niż jest w wersji oryginalnej.
 Przede mną jeszcze długa droga :)

pozdrawiam







wtorek, 29 stycznia 2013

Perfumy Tesori d'Oriente - znacie ?



Dzisiaj post dla miłośniczek wschodnich zapachów, może jest nas więcej i znacie jakieś ciekawe zapachy, a których ja nie znam.



Jakiś czas temu pisałam o perfumach orientalnych Klik ,  które zamierzałam sobie kupić, czekałam na dostawę w sklepie, bo zostały wykupione. W sumie nawet nie wiem czy już są, czy nadal ich nie ma. Siostra mnie zniechęciła do ich kupna mówiąc, że je miała i były bardzo krótko trwałe. W sumie to już nie wiem jaka jest prawda :)

Bardzo lubię orientalne zapachy, ale właściwie to nic prócz Kenzo ( chociaż i tak nie miałam nigdy z nim styczności ):)  nie znam, taka ze mnie miłośniczka :)

Pogrzebałam ostatnio trochę w internecie i znalazłam firmę, która produkuje perfumy o oryginalnych, orientalnych zapachach - firma Tesori, niestety u mnie w mieście są niedostępne,  podobno bywają one w Rosmannach, ale nie wszystkich. 



 Dlatego pozostało mi allegro, ale głupio tak kupować w ciemno, więc zamówiłam sobie próbki.
 Za 8 sztuk 3ml próbek zapłaciłam z przesyłką 20 zł, czyli tyle ile kosztuję jedna sztuka 100 ml perfum. 

 
Wszystkie dostępne zapachy:


1. Białe piżmo / Muschio Bianco
2. Mirra/ Mirrh
3. Egipt / Aegyptus
4. Hammam
5. Imbir / Zenzero
6. Ambra Indiana
7. Jaśmin jawajski / Jasmin di Giava
8. Zielona herbata / The Verde
9. Smoczy kwiat / Fiore del Dragon
10. Kwiat lotosu / Fior di Loto
11. Mak tybetański / Papavero
12. Lilia Indyjska / Frangipani
13. Chińska orchidea / Orchidea della Cina
14. Legno di Guajaco (męski)
15. Baobab (męski)

16. Afryka / Africa (męski)
17. Marrakech Ibisco e Pepe Rosa
18. Marrakech Patchouli e Ginger
19. Marrakech Neroli e Cardamon
20. Marrakech Ambra e Zafferano
21. Malizia Uomo Vetyver (męski)
22. Drzewo sandałowe i Vetiver (męski)


Te które są pogrubione kupiłam .

Kwiat lotosu / Fior di Loto - zbyt ciężki, orientalny ale jak dla mnie zbyt intensywny
Marrakech Patchouli e Ginger- jak wyżej, za bardzo duszący i jak na mój gust męski, bardzo długo się utrzymuję, ciężko się go pozbyć :)
Mirra/ Mirrh-   ten mi się spodobał. Kadzidlany, orientalny, ale delikatny, nie jest duszący. Utrzymuję się powiedziałabym, że średnio długo :)
Mak tybetański / Papavero - to mój hit, piękny, oryginalny subtelny zapach, nie wiem do czego go porównać, czytałam, że jest podobny to wspomnianego już Kenzo, ale ja tego nie potwierdzam, bo nie znam tego zapachu. Utrzymuję się średnio słabo :) nie tak długo jak pozostałe, ale i tak go kupię.

Jeśli  chodzi o męskie zapachy, to do gustu przypadł nam tylko
 Legno di Guajaco (męski) pozostałe są jakieś dziwne :) zbyt słodkie, jak na męskie perfumy.
Bardzo mnie ciekawią inne zapachy z tej serii.
Znacie ? :)

 
 
 


 



poniedziałek, 28 stycznia 2013

Recenzja: Maska jajeczna do włosów - Babci Agafii



 Witajcie
Tak długo nie pisałam, że aż wstyd. 
U mnie dosyć dużo zmian, założyłam firmę, mój sklep internetowy jest w budowie i już nie mogę się doczekać jak go zobaczę :),ale to jeszcze chwilę potrwa, Miałam ostatnio bardzo dużo pracy, musiałam w związku z firmą pozałatwiać tysiące spraw i wielu rzeczy się nauczyć. To dość ciekawa przygoda dla mnie :)

Przez te zamieszanie trochę zaniedbałam bloga, ale nadrobię to.

Przejdę teraz do rzeczy a mianowicie do maski jajecznej o pięknym zapachu :)


Oto ona:




 Opis
Skład maski to, proteiny z białek jaj, które intensywnie odżywiają włosy i skórę głowy, ż ytni słód, niezastąpione źródło mikroelementów, posiadający silne działanie regeneracyjne, brzozowy sok  stosowany  od wieków  dla wzmocnienia cebulek włosowych. Dzięki zawartości tych składników i  olei z zimnego tłoczenia  maska posiada silne działanie odżywcze, ułatwia rozczesywanie włosów , przydaje im blask i jedwabistość.


Skład:
 Aqua with infusions of:  Hydrolyzed Egg Protein(proteiny z białek jaj), Malt(słód żytni), Betula Alba Juice(sok z brzozy), enriched by extracts: Salvia Officinalis(ekstrakt z szałwi), Rubus Chamaemorus(ekstrakt z maliny moroszki), Rhodiola Rosea(różaniec górski), Cetrionium Chloride(substancja antystatyczna), Cetearyl Alcohol(emulgator, regulator lepkości), Ceteareth-20(emulgator), Guar Gum(substancja żelująca, stabilizująca), cold pressed oils: Hippophae Rhamnoides(olej z rokitnika zwyczajnego), Cucurbita Pepo(olej z dyni), Corylus Avellana Seed(olej z leszczyny pospolitej), Panthenol(wit B5), White Beeswax(biały wosk pszczeli), Tocopherol(wit E), Citric Acid, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid(konserwanty)




Opakowanie:
Nie przepadam za maskami w buteleczkach, lubię natomiast właśnie takie rozwiązania, czyli słoiczki, duże pojemniczki z pokrywką,  produkt łatwo wyjąć i wiemy, że nic się nie zmarnuję.






Konsystencja, zapach:
Zapach piękny, trochę mleczny, przypadł mi do gustu. Jeśli chodzi o konsystencje to mogło być lepiej, jak dla mnie jest nie co za rzadka, wolę gęściejsze opcje.



Jak jej używałam:
Na 30 minut przed myciem, wzbogaconą o półprodukty, oraz po myciu na 30 minut lub na krócej, jeśli nie miałam czasu. Nakładałam na skalp oraz na długość.



Działanie:

Pierwsze o czym muszę wspomnieć to to, że nie podrażnił mi skalpu. Mam ŁZS ( łojotokowe zapalenie skóry :) ), oraz bardzo wrażliwą skórę, nigdy nie kładłam odżywek ani masek na skalp, bo od razu mnie podrażniało swędziało lub piekło.  Maska jajeczna to drugi kosmetyk ( zaraz po balsamie na cedrowym propolisie ), który nakładam na skalp i mnie nie podrażnia, kosmetyki rosyjskie mają na prawdę łagodne składy, bardzo mnie to cieszy.

Na początku stosowania tej maski byłam zachwycona, nawet w jednym z postów zadeklarowałam, że to najlepsza maska jakiej używałam.w życiu :) Włosy były gładziutkie, błyszczące nie obciążona, po prostu idealne, ale niestety po 2 tygodniach stosowania czar prysnął. Włosy zaczęły się puszyć, bardzo puszyć co zaczęło doprowadzać mnie do szału. Po tygodniu puchu, schowałam maskę do szafki i zaczęłam włosy intensywnie nawilżać, zero protein. Kupiłam nawet słynną maskę Bioetika :) włosy doszły do siebie, są już wygładzone.
Nie mogę jednoznacznie powiedzieć, że ten puch jest wyłącznie od stosowania tej maski, myślę że nie. Używanie jej zbiegło się z wypłukiwaniem keratyny z moich włosów ( po keratynowym prostowaniu ) po za tym, w tym samym czasie, używałam mgiełki własnoręcznie zrobionej w której również było sporo protein, myślę, że po prostu przesadziłam z nimi :)
 Na razie maska leży w szafce, ale niedługo sięgnę po nią.
 Pomimo moich przygód, bardzo ją polecam, pierwszy efekt na włosach, był po prostu zachwycający. 


Jestem ciekawa, waszych opinii na jej temat, używałyście już?



niedziela, 6 stycznia 2013

Przedstawiam moje ulubione półprodukty.




Dzisiaj  napiszę o swoich ulubionych półproduktach, ta lista oczywiście cały czas się niebezpiecznie powiększa :) Moje szafeczki i półeczki w lodówce niedługo mogą tego nie wytrzymać, najwyżej se kupię drugą lodówkę ;)
Kolejność jest przypadkowa, chociaż w przypadki nie wierzę :)





Kwas hialuronowy - codziennie nakładam go na twarz, szyję i dekolt,  najbardziej lubię w nim, że od razu po nałożeniu skóra robi się taka gładziutka. Zdarza mi się używać go, także na końcówki włosów razem z jedwabiem.

Gliceryna - świetny nawilżacz, ma same plusy - jest tania, wydajna, łatwo dostępna i ma świetne właściwości. Używam jej prawie przy każdym myciu włosów, dodaję do maski do włosów.

Jedwab - świetnie nawilża i wygładza. Używam jej do serów własnej roboty, ale także dodaję do maseczek na twarz i na włosy.

Kolagen- jego działanie na pierwszy rzut oka :) przypomina mi kwas hialuronowy, skóra robi się po nałożeniu gładziutka. Używam tak jak jedwab czyli do serów i do masek na twarz i włosy.

Mleczko pszczele w glicerynie - odkryłam dopiero niedawno, eliksir młodości :) ma tak bogaty skład, że nie da się go nie lubić. Ma właściwości nawilżające, wygładzające. Jest świetnym przeciwutleniaczem. Stosuję do serów i masek do włosów.

D- pantenol - świetnie nawilża i łagodzi podrażnienia. Używam do wszystkiego. Do kosmetyków własnej roboty, ale też do ulepszania masek do włosów.

Kwas migdałowy - jak na razie to mój nr 1 jeśli chodzi o kwasy. Właśnie testuję kwas mlekowy i już wiem, że bardziej podobał mi się efekt po migdałowym. Przede mną jeszcze salicylowy i glikolowy.
Stosuję w tonikach, zdarzało się w kremach na noc i oczywiście peelingi kwasowe :)

Ekstrakt z aloesu - szerokie zastosowanie, od kremów na twarz po maski na włosy.

Woda różana - nadaję kosmetykom własnej roboty piękny zapach, nie potrzebne są już olejki eteryczne. Mogła bym ją wąchać i wąchać :) Używam do serów na twarz, kremów oraz robię z niej toniki.

Glinka - lubię ją dodawać do toniku na twarz, świetnie oczyszcza, skóra robi się matowa. Robię z niej maski na twarz, prócz spiruliny, nic tak genialnie nie oczyszcza i wygładza skórę

Spirulina - głównie robię z niej maski na twarz. Pachnie rybnie :) ale efekt jaki jest po takiej maseczce rekompensuje nam ten zapaszek :)




A wy macie jakieś ulubione półprodukty ?



sobota, 5 stycznia 2013

Grudniowa aktualizacja włosów


Nadszedł czas na grudniową aktualizację włosów, trochę spóźnioną, ale co tam .. :)

Tak prezentują się moje włoski:










Niestety, stan moich końcówek nie jest taki jak bym chciała :) Przygotowuję się psychicznie do nieuniknionego ciachnięcia.
Keratyna z moich włosów już się wypłukuję, włosy zaczynają się zawijać, co mnie złości bardzo, tęsknie już za idealnie prostymi włosami, ale z następnym zabiegiem keratynowym poczekam jeszcze do wiosny.




Używane maski do włosów w grudniu:
- BingoSpa mleczna z elastyną - już prawie jej nie ma, zostało na 2 użycia, trochę mnie to martwi, bo się polubiłam z nią
 - Rosyjska jajeczna - niebawem recenzja
- Maska rozświetlająca Mariona - użyta 2 razy, jeszcze nie mam zdania na jej temat

Odżywki:
- Balsam na cedrowym propolisie - recenzja Klik
- Jedwab Chi - używam go od paru lat, jeju jak długo, szkoda że nie liczyłam zużytych opakowań

 Szampony:
- Rosyjski szampon ziołowo dziegciowy - recenzja niebawem

Półprodukty:
Dużo tego jest, sama nie wiem czy wymieniać, jestem pewna, że o czymś zapomnę, dobra spróbuję:
- pantenol, gliceryna, hydromalin, sorbitol, mleczko w glicerynie, jedwab, keratyna, kolagen i elastyna, kwas mlekowy, aloes, olej z pestek śliwki.

Płukanki:
- Octowa Marion- użyta właściwie nie w grudniu, ale dwa dni temu, bardzo mi się spodobał efekt wygładzenia
- Octowa - już dobrze mi szło z tymi płukankami, ale ostatnio znowu się rozleniwiłam

Wcierki:
- Mojej roboty na Jantarze przepis Klik , używana przed każdym olejowaniem.

Oleje:
- Babydream różowy - już się skończył, z pewnością go jeszcze kupię, recenzja Klik
- Migdałowy - niestety jest już na wykończeniu, recenzja Klik
- Z pestek winogron - tani i dobry recenzja Klik
- Kokosowy - według mnie o wiele fajniejsze działanie, gdy go z innym olejem zmieszam Klik
- Salicylol - recenzja Klik



Na styczeń, nie planuję właściwie nic jeśli chodzi o pielęgnację włosów, oczywiście będę o nie dbała, ale żadnych zakupów w planach nie mam, po prostu nie mam na to czasu. 
Całą mnie, pochłania teraz rejestracja firmy i mnóstwo rzeczy, które się z tym wiążą,  jeju jakie to wszystko jest skomplikowane :)


Pozdrawiam Was !!!
Ps Chciałabym już wiosnę, a Wy? :)






czwartek, 3 stycznia 2013

Recenzja: Rosyjski balsam na cedrowym propolisie - wzmacniający




Od półtora miesiąca używam już tego balsamu, więc przydało by się coś o nim napisać. Już wiem, że kosmetyki rosyjskie zagoszczą na stałe u mnie w szafkach i na półeczkach :)



Kupiłam go w sklepie Kalina 
za 600ml zapłąciłam około 19zł
 
Składniki (INCI): Aqua with infusions of: Pinus Palustris Wood Tar, Beeswax, Pollen Extract, Pinus Sibirica Ledeb Oil, Saponaria Officinalis Root Extract, Picea Albies Wood Tar, Alfredia  Cemua Cass Extract, Berberica Sibirica Pall Extract, Veronica Officinalis Extract, Geranium Pratense Extract, Panax Ginseng Extract, Araliaceae Juss Extract, Centaurium Erythraea Extract, Pinus Sibirica Pollen Extract, Jasminum Officinale Flower Wax, Cedrus Deodora Wood Oil, Rubus Saxatilis Oil, Propolis Extract Milk, Cetearyl Alcohol, Cetyl Ether, Behentrimonium Chloride, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid. 


.
Sposób użycia:
Nanieść balsam  na wilgotne czyste włosy rozprowadzić na całej długości , pozostawić od 1 do 2 minut, a następnie zmyć wodą. Nadaję się do codziennego użycia.




Zapach:
Świetny ! Piękny, słodki, kwiatowy zapaszek.



Opakowanie:
Duuuża butla, Takie pojemności za taką cenę lubię :). Wygodna, zgrabna butelka z bardzo wygodnym atomizerem.








Jak go używałam:
Po umyciu włosów, na 30 minut lub krócej w zależności od czasu jaki miałam. Czasem z półproduktami np miodem, gliceryną, keratyną itp.
Też zaczęłam go używać jako pierwsze O w metodzie OMO.
Balsam nakładałam całe włosy, ma tak świetny skład, że nie warto nakładać go jedynie na końce. Nakładałam dość sporą ilość, miałam wrażenie że słabo działa, gdy jest go mało :)


Moje wrażenia:
Balsam spisał się na medal, nie dość, że jest jego dużo to jeszcze w atrakcyjnej cenie. Fajnie nawilżał mi włosy, wadą jest że musiałam sporo go nałożyć inaczej efekty nie były takie jak bym chciała. Mam jeszcze jeszcze kolejną wadę  do której się przyczepię :) nie ułatwia za bardzo rozczesywanie włosów :) Np po maskach BingoSpa nie miałam z tym żadnego problemu, włosy właściwie same się rozczesywały, a przy tym balsamie nie jest tak łatwo :). Pomimo tych dwóch wad polubiłam go, włosy są po nim gładkie, nie puszą się i się ładnie błyszczą no i pięknie pachną :) zapach jest rewelacyjny.
Od samego początku nakładałam go na całe włosy i ani trochę ich nie obciążył ani nie przetłuszczały się szybciej. Nie podrażnił mi skóry głowy, co uważam już za lekki cud :)

Bardzo mnie ciekawią te pozostałe balsamy, gdy ten się skończy, wypróbuję jaki inny, może na brzozowym propolisie?


Plusy:
- duża pojemność
- atrakcyjna cena
- wygodna butelka i atomizer
- nawilża włosy
- genialny skład


Minusy:
- dużo trzeba nałożyć, by były efekty
- słabo się rozczesują włosy po nim



Ps  Macie jakieś rosyjskie kosmetyki, polecacie coś?







wtorek, 1 stycznia 2013

Moje plany i życzenia na nowy 2013 rok :)



Dzisiaj pierwszy dzień nowego roku, lubię ten dzień, jest tak cichutko na ulicach :) Dostrzegam to bo ja wczoraj poszłam o 22 spać :) Gdy zasypiałam słyszałam jak cały blok się bawi.

To dla mnie będzie ważny rok, chciałabym napisać o swoich planach i życzeniach na nowy 2013 r, na końcu będzie te największe i najtrudniejsze :)



1. Marzą mi się długie, zdrowe włoski. Nie narzekam na ich stan pomimo długoletniego farbowania, chociaż końcówki są do ciachnięcia. Będę jeszcze bardziej dbać o nie, przede wszystkim, żegnam się przynajmniej na jakiś czas z farbami drogeryjnymi, wybieram mniejsze zło, czyli farbę bez amoniaku Color&Soin

2. Chcę w równym stopniu jak o włosy, zadbać o cerę, tutaj również nie ma jakiś większych problemów skórnych, ale pozbyć się zaskórniaków, zjednolicić koloryt , wygładzić skórę. W ruch pójdą retinoidy, które już stosuję, jednak przeżucę się z Atrederm na Zorac i oczywiście dużo peelingów kwasowych póki zima jest.

3. Planuję na wiosnę zrobić sobie fryzurkę tutaj była o nich mowa Klik znudziły mi się już moje proste włosy chce jakiegoś szaleństwa na głowie, ale wiadomo kobieta zmienną jest :) do wiosny jeszcze daleko, wszystko może się pozmieniać.

4. Zabieg keratynowy również na wiosnę, spodobał mi się efekt i za parę miesięcy powtórzę zabieg.

5. No i teraz te najbardziej osobiste i najtrudniejsze, które będzie mnie kosztować sporo odwagi i pokonania lęków itp. :) Marzę o założeniu sklepu internetowego z kosmetykami. Jak sobie o tym pomyślę to ogarnia mnie panika, że się nie uda, że się nie nadaję, że się na tym nie znam, że nie mam czasu, bo przecież wychowuję synka i bla bla bla. Na szczęście zdaję sobie sprawę, że większość z tych obaw nie jest tak na prawdę moja, tylko ktoś mi je "sprzedał", ale już nie zagłębiajmy się za bardzo w psychologię :) Ten punkt jest dla mnie najważniejsze i życzę sobie, by to się udało :)


 
A to kolor moich włosów po farbowaniu farbą Color&Soin po paru myciach szamponem
Wybaczcie za jakość zdjęć wycięłam je ze zdjęć świątecznych :) 





Ciekawa jestem jak się bawiłyście na Sylwka i
czy macie jakieś szczególne plany na nowy rok :)


Życzę Wam spełnienia wszystkich postanowień :)

Pozdrawiam !