niedziela, 4 listopada 2012

Moja krótka historia farbowania włosów oraz realacja z wczorajszej koloryzacj :)



W poniedziałek pofarbowałam włosy.
Robię to średnio raz na dwa miesiące. Od ostatniego farbowania minął dopiero miesiąc, ale niedługo wyjeżdżamy rodzinką do znajomych i chce odświeżyć kolor. Miesiąc temu postanowiłam, że spróbuję nałożyć farbę na olej, jednak przesuwam tą próbę na kolejne farbowanie. Trochę się boję efektu, że nie wyjdzie i że kolor może wyjść rudawy lub żółty. Nie chce, by to mi popsuło wyjazd :)

Krótka historia mojego farbowania włosów:

Włosy pierwszy raz pofarbowałam około 12, 13 roku życia :), czyli 14 lat temu.

Z początku były to pianki koloryzujące, które zmywały się po 24 myciach. Do dziś pamiętam nauczycielki w podstawówce, które się wściekały na widok moich włosów, które były koloru czerwonego, nie taki wściekły ale czerwony.
Próbowały wszystkiego, bym przestała farbować. Straszyły mnie, że będą mi wypadały włosy, że szybciej osiwieje itp. Najbardziej radykalnym było wyrzucanie mnie z lekcji, wtedy moja bardziej "wyluzowana" od nich mama przychodziła i interweniowała, bo to nie było zgodne z prawami ucznia. Ciekawa jestem jak jest teraz w szkołach, jak nauczyciele patrzą na takie sprawy jak farbowanie włosów czy kolczyki w różnych częściach ciała :)
Bo  z kolczykami, też miały panie problem. Miałam w uszach po 7 kolczyków niestety, na nie które lekcje musiałam zdejmować, gdy nie pasowało to paniom nauczycielkom, a niestety moja mama w tej sprawie miała podobne zdanie do nich ;)
Zawsze byłam trochę zbuntowała, a już na pewno miałam pogląd taki, że szkoła powinna inaczej wyglądać i czego innego uczyć, ale to nie ważne, bo już zaczynam wchodzić na filozofię ;)

Na kolor blond pierwszy raz zafarbowałam, gdy miałam 16 lat. Z początku, były to ciemniejsze blondy. Z każdym farbowaniem wybierałam co raz jaśniejsze odcienie.
I tak mi zostało do dzisiaj. Farbuję włosy na jasny blond i nie wyobrażam sobie na mojej głowie innego koloru 

Oczywiście zaczynałam od farb dostępnych w drogeriach. Najbardziej przypasowały mi blondy z firmy Loreal eksperymentowałam z większością farb dostępnych w sklepach i przeważnie kolor był żółty, rudawy lub szybko się wypłukiwał.
Tylko farby Loreal dawały odcień taki jak lubię, czyli zimny. Minusem jest, że ten kolor po około 2,3 tygodniach zmieniał się i miał odcienie żółci i wtedy musiałam korzystać z płukanek, które niwelowały te odcienie.

Rok temu zdecydowałam się wypróbować tzw. farb fryzjerskich. Zaczęłam od firmy Matrix i właściwie na niej już się skończyło :) Kolory są jasne, bez niechcianych odcieni, co najważniejsze i powiem szczerze trochę mnie to zaskoczyło nie wypłukiwał się po paru tygodniach. Teraz farbuję włosy co półtora, dwa miesiące i kolor nadal jest ładny, nie żółty. Nie używam już płukanek, które wcześniej musiałam używać i rzadziej farbuję włosy. Jedyny minus to, że czasem odrost jest trochę rudawy, ale to zależy od odcienia jaki wezmę i od pory roku, wiadomo w lato włosy mam jaśniejsze. Po za tym mój odrost jest dość ciemny, więc wiadomo idealnie jasny nie będzie.

Jest dużo farb fryzjerskich na rynku, ale powiem szczerze, że nie chce mi się już testować. Jestem zadowolona z Matrixa i przy nim pozostanę. Przynajmniej tak twierdzę na dzień dzisiejszy :) wiadomo z kobietami bywa różnie, więc się nie zarzekam, że nie  zmienię już nigdy farby ;)

To, by było na tyle. Mam nadzieję, że nie przynudziłam.
Niżej relacja z wczorajszego farbowania włosów.

Zapraszam.


Użyłam farby matrix 11N

Mieszamy farbę:
Farbę mieszam zgodnie z zaleceniami producenta, czyli w proporcjach 1 część farby 1 część oxydantu.  Ja mam litrowy oxydant, który kupiłam już parę miesięcy temu.
Na aukcjach internetowych można kupić gotowe zestawy 90ml farby i 90ml oxydantu.

Mieszam wszystko w miseczce dodając jeszcze parę kropel olejku arganowego.



MI włosy farbuję sąsiadka :) Sama jeszcze nigdy się tego nie podjęłam, jakoś brakuję mi odwagi.
Mieszankę trzymam na głowie 45min po czym spłukuje porządnie wodą
Po spłukaniu nakładam maskę odżywczą i na koniec płukankę octową.





Przed





















Po






















Kolor na długości ładnie wyszedł. Przed farbowaniem odcień, był raczej zimny, ale po farbowaniu  jest jeszcze głębszy
Odrosty nie wyglądają już tak idealnie.

.















W wakacje farbowałam włosy tą samą farbą i odrost był idealnie jasny.

Jestem i tak zadowolona.








8 komentarzy:

  1. Ja też przerabiałam na włosach różne wariacje kolorystyczne. Blondzik bardzo jasny, sama nie odważyłabym się, poza tym juz nie farbuję - leniwa jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o rany to wcześnie zaczełas farbowanie;D
    ja jeszcze nawet nie próbowałam;)

    OdpowiedzUsuń
  3. moje farbowanie ograniczam tylko do szamponetek, żeby delikatnie nadać włosom ciemniejszy ton choć na chwilę. mam strasznie zniszczone włosy i strasznie boję się dlatego farb :P
    a jak efekt keratynowego prostowania po farbowaniu? nadal taki sam? bo na zdjęciu widać, że troszke już sie pofalowały włosy, czy tylko tak na zdjęciach wyszło? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Położyłam się spać z lekko wilgotnymi włosami i się pozawijały. Po farbowaniu włosy są nadal gładkie.

      Usuń
  4. Bardzo ładnie pokryło odrosty, wyszedł fajny, równy kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wlosy masz jak po rozjasniaczu. Naprawde sama farba tak ladnie lapie?? Marza mi sie takie bielutkie bez rozjasniacza ale ciezko z tym :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie nakładałam samego rozjaśniacza.

      Usuń